Biuletyn Podatkowy TAX PAGE, autor: Jerzy Andrzej Tomczak 
Podatek liniowy - "końska kuracja" w miejsce homeopatii. 

Motto:  "Federalny podatek dochodowy to kompletny chaos. Nie jest efektywny. Nie jest sprawiedliwy. Nie jest prosty. Nie jest zrozumiały. Sprzyja oszustwom i uchylaniu się od podatków. Administracja pochłania miliardy dolarów. Czas stracony na wypełnianie formularzy podatkowych i na inne formy przestrzegania prawa podatkowego kosztuje podatników miliardy dolarów. Gospodarka traci miliardy dolarów poprzez straty spowodowane lokowaniem towarów i usług w inwestycje czynione na potrzeby podatkowe, a nie gospodarcze. Dziesiątki tysięcy prawników i lobbystów zamiast na produktywnej pracy koncentrują się na uzyskiwaniu przywilejów dla swoich klientów". 
"Nasz podatek liniowy przystaje do idei podatku konsumpcyjnego; ludzie są opodatkowani za to, co biorą z gospodarki, a nie za to, co w nią wkładają"
. Robert E. Hall, Alvin Rabushka - "Podatek liniowy"


    Cytowane słowa, wypowiedziane po raz pierwszy prawie ćwierć wieku temu przez ekonomistów z Hoover Institut - Roberta Halla i Alvina Rabushka - adresowane do Kongresu oraz innych wpływowych instytucji Stanów Zjednoczonych, brzmią dziwnie swojsko. Gdyby słowa "dolarów" zastąpić słowami "złotych", można byłoby powiedzieć, iż jest to najkrótsza i najtrafniejsza diagnoza stanu polskiego systemu podatkowego, a zwłaszcza tej części systemu, która dotyczy podatków dochodowych - zarówno PIT, jak i CIT. Słowa te brzmią złowieszczo, a stan "pacjenta" określić można jako krytyczny. Owa choroba systemu kładzie się cieniem na całej gospodarce i jest na tyle poważna, że nie pomogą tu leki homeopatyczne zaordynowane w rządowym pakiecie "Przede wszystkim przedsiębiorczość" oraz pozostałych dokumentach opracowanych w ramach "Strategii gospodarczej Rządu", a także ogłoszonym w ostatnich dniach przez Ministra Finansów "Programie Naprawy Finansów Rzeczypospolitej". Pacjent wymaga reanimacji przy zastosowaniu "końskiej kuracji", nawet gdyby skutki ubocze tejże kuracji były niezbyt przyjemne. Kurację taką proponują m.in. Hall i Rabushka, którzy nie tylko stawiają diagnozę, ale wskazują również antidotum (drugi z cytatów). Trzeba przy tym powiedzieć - "będzie bolało, a rekonwalescencja może trochę potrwać". Jednak stan gospodarki wymaga zdecydowanych działań. 
    Świadomość tego staje się coraz bardziej powszechna. W środkach masowego przekazu trwa dyskusja na temat podatku liniowego. Za wprowadzeniem tego podatku opowiadają się liczne środowiska biznesu, organizacje pracodawców, część partii politycznych, i.in. Trzeba również oddać sprawiedliwość fiskusowi, który koncepcję podatku liniowego zaprezentował w wydanej w 1998 r. "Białej Księdze Podatków". W myśl tego opracowania wprowadzona miała być jedna, taka sama dla PIT jak i dla CIT, niska stawka podatkowa, likwidacji uległyby, praktycznie rzecz biorąc, wszystkie ulgi podatkowe, a całość uregulowana miała być w jednej ustawie (zakończenie reformy przewidywano na rok 2002). Jednak z przyczyn politycznych prac nad wdrożeniem tego podatku zaniechano. Na temat zalet i wad podatku liniowego wylano już "morze atramentu", spróbujmy zatem skupić się jedynie na niektórych wybranych aspektach zagadnienia. 
    Wydaje sie, iż jednym z ważniejszych powodów dla których warto omawiany podatek wprowadzić jest stan "zdrowia psychicznego" naszego pacjenta. Obecna pazerność fiskusa (w tym m.in. wysokie stopy i progresywność skali oraz duży stopień uznaniowości w działaniach administracji podatkowej), stopień skomplikowania PIT oraz CIT, a także niezwykle rozbudowany system ulg podatkowych ustanawianych pod wpływem doraźnych interesów politycznych, skłaniają podatników do uchylania się od płacenia podatku poprzez ucieczkę w szarą strefę, manipulowanie ulgami, itp. Te cechy systemu sprawiają, iż obywatele dość powszechnie rozgrzeszają oszustwa podatkowe przyjaciół, krewnych i znajomych, na co zwrócili uwagę Hall i Rabushka w cytowanym opracowaniu. Owo społeczne przyzwolenie na oszustwa podatkowe, a także sposób działania administracji pociągają za sobą olbrzymie koszty społeczne - kryzys zaufania Obywateli do organów Państwa, które przestaje być traktowane jako dobro wspólne, oraz powszechny brak szacunku dla obowiązującego prawa. 
    Przeciwnicy takiej formy opodatkowania szermują argumentem "sprawiedliwości", którą rzekomo zapewnić może jedynie podatek progresywny. Zapominają przy tym, że ponad 95% podatników (dane za 2001 rok opublikowane przez Ministerstwo Finansów) osiąga dochody mieszczące się w pierwszym przedziale skali podatkowej, zatem de facto znakomita większość podatników opodatkowana jest (jeżeli nie uwzględniać ulg podatkowych) w sposób proporcjonalny. Progresja natomiast dotyka niecałe 5% podatników o wyższych dochodach, zatem tych najbardziej przedsiębiorczych, kreatywnych, którzy decydują o rozwoju gospodarki, tworzeniu nowych miejsc pracy, itp. Zapominają również o bardzo wysokich kosztach poboru podatku w jego obecnym kształcie, który to koszt obciąża wszystkich podatników, zatem również, a może przede wszystkim, tych o niskich dochodach mieszczących się w pierwszym przedziale skali podatkowej. Przeciwnicy, o których mowa wyżej, zapominają również o tym, że wszystkie istniejące koncepcje podatku liniowego zawierają tzw. kwotę wolną, chroniącą dochody najuboższych i wprowadzającą do podatku liniowego namiastkę progresji (tak jak w przypadku 95% podatników w obecnym systemie). 
    O zgubnym wpływie obecnego, chorego, systemu podatkowego na stan gospodarki napisano już niemal wszystko. Tym niemniej warto jeszcze raz przypomnieć prawdę zgoła oczywistą - w obecny system wbudowane są mechanizmy o charakterze kryminogennym oraz antymotywacyjnym, a sam podatek pełni wyłącznie funkcję redystrybucyjną. Tych wad pozbawiony jest natomiast ascetycznie prosty, tani w poborze oraz wysoce motywacyjny podatek liniowy. Warto również przypomnieć, iż jednym z ważniejszych elementów koncepcji tego podatku jest opodatkowanie dochodu wyłącznie u źródła, co likwiduje możliwość podwójnego opodatkowania tegoż dochodu - w obecnym systemie dochód opodatkowany może być wielokrotnie (podatek dochodowy od osób prawnych, podatek od dywidend wypłacanych z dochodu po opodatkowaniu, itd.). 
Wreszcie, last but not least, za wprowadzeniem podatku liniowego o relatywnie niskiej stopie procentowej przemawiają doświadczenia państw, które na serio potraktowały wnioski płynące z teorii Laffera i dawno już to były uczyniły - Estonii, Litwy, Łotwy, Rosji (przy czym Łotwa poszła jeszcze dalej, wprowadzając degresję podatkową dla osób o najwyższych dochodach). Zmiana sposobu opodatkowania dochodów pociągnęła za sobą, w każdym przypadku, znaczące przyspieszenie tempa wzrostu gospodarczego, ograniczenie szarej strefy oraz wzrost wpływów do budżetu, żeby nie wspomnieć o niewymiernych, acz bardzo ważnych, zmianach w sferze świadomości społecznej. Notabene, słuszność teorii Laffera sprawdził był w praktyce również nasz rodzimy fiskus - po ubiegłorocznej obniżce stawek podatku akcyzowego na alkohol odnotowano znaczący wzrost wpływów budżetowych z tego tytułu. 
    Hall i Rabushka w cytowanym opracowaniu wyliczają w sposób niezwykle systematyczny i precyzyjny koszty związane z istniejącym systemem podatkowym, w tym m.in. koszty związane z ochroną dochodów przed podatkami, planowaniem podatkowym, obroną podatników przed fiskusem, i wiele, wiele innych. Opisują wszystkie wady istniejącego i zalety postulowanego systemu. Jednak nie to decyduje o nowatorstwie, a zarazem kontrowersyjności, ich koncepcji (wszak postulat wprowadzenia podatku liniowego zgłaszany był przez wielu autorów). O nowatorstwie tym, zdaniem autora niniejszego artykułu, decyduje przede wszystkim myśl wyrażona w ostatnim z cytatów zamieszczonych na wstępie ("ludzie są opodatkowani za to, co biorą z gospodarki, a nie za to, co w nią wkładają"). Mianowicie, podatek dochodowy winien być przekształcony w podatek quasi konsumpcyjny, czyli w podatek od wydatków, a nie od dochodów. Aby osiągnąć ten cel wystarczy zezwolić na pomniejszenie podstawy opodatkowania o wydatki inwestycyjne, odchodząc tym samym od obowiązującego modelu pomniejszania podstawy opodatkowania o odpisy amortyzacyjne (namiastką takiego sposobu opodatkowania jest, wprowadzone ubiegłorocznymi nowelizacjami ustaw podatkowych, zezwolenie na odpisywanie w ciężar kosztów 30% wartości nabytych fabrycznie nowych środków trwałych), oraz o oszczędności (niestety tutaj fiskus nie zachęca, a wręcz zniechęca do oszczędzania, poprzez opodatkowanie zysków od kapitału, odsetek od oszczędności, itd.). O ile pierwsza z propozycji (zwolnienie z opodatkowania wydatków na inwestycje) nie budzi większych wątpliwości, albowiem taki sposób opodatkowania stanowić będzie potężny impuls dla rozwoju gospodarki, to już druga z nich (zwolnienie z opodatkowania oszczędności) nie jest wcale tak oczywista. Z jednej strony zwolnienie takie przyczynić się powinno do powstawania kapitału, co winno zaowocować ożywieniem gospodarczym w przyszłości, natomiast z drugiej prowadzi pośrednio do ograniczenia konsumpcji, co z kolei stanowić może czynnik hamujący to ożywienie. Zatem ten ostatni instrument stosowany winien być w projektowanej reformie bardzo ostrożnie, po szczegółowej analizie jego skutków. 

KOMENTARZ (Marek Ćwikłowski):

1.Wadą obecnego podatku dochodowego nie jest jego nieliniowość, lecz to że jest on wysoki i wyłącza bardzo wiele wydatków z kosztów uzyskania przychodu. Podatek dochodowy od osób prawnych jest liniowy i co z tego? Jest co najmniej równie zawiły i pełen patologii, jak od podatek dochodowy od osób fizycznych PIT. Jeżeli wprowadzimy podatek liniowy w miejsce progresywnego, to uproszczeniu ulegnie tylko jeden artykuł z całej ustawy. Trudność w wyliczeniu podatku nie polega na tym, że wzór jest skomplikowany, lecz na tym że trudno jest wyliczyć podstawę opodatkowania, która ma być to tego wzoru podstawiona. Większość wyroków NSA dotyczących podatku dochodowego rozstrzyga o tym, czy coś jest lub nie jest kosztem. Nie spotkałem się natomiast z wyrokiem, w którym sąd stwierdzałby, że podatnik źle lub dobrze wyliczył podatek po podstawieniu podstawy do wzoru.

2. Podatek liniowy wbrew temu, co pisze autor nie likwiduje możliwości wielokrotnego opodatkowania tego samego dochodu. Przytaczany przykład dotyczący podatku dochodowego od osób prawnych którym opodatkowany jest dochód spółki, a następnie podatku dochodowego od dywidend wypłacanych z opodatkowanego już zysku jest nieporozumieniem, bo oba podatki są liniowe !!!  Podatek dochodowy od osób fizycznych pobierany od wypłaconych dywidend jest zryczałtowanym podatkiem liniowym, a dochodów z tego tytułu nie łączy się z innymi dochodami i nie uwzględnia w zeznaniu rocznym.

3. Jeżeli chcemy nadać podatkowi dochodowemu charakter podatku konsumpcyjnego, to najlepiej byłoby go po prostu zlikwidować. Najlepszym podatkiem konsumpcyjnym jest VAT - podatek płacony tak naprawdę przez finalnego konsumenta w momencie nabywania towarów i usług. Wystarczy tylko zlikwidować patologie tego podatku polegające na ograniczeniach prawa odliczenia VAT-u naliczonego.